Estetyka jako polityka cenowa - case 4 marek premium
Klient nie kupuje „czcionki" ani „palety". Kupuje obietnicę, że to, co dostaje, jest warte zapłaconej kwoty. Język wizualny tę obietnicę formułuje szybciej niż jakikolwiek copy. Cztery realne projekty z ostatnich 14 miesięcy.
Marka 1 - pracownia ślusarsko-architektoniczna (B2C, premium)
Stara strona: białe tło, zdjęcia z telefonu, font Open Sans. Średnia wartość zlecenia: 8 200 zł. Po rebrandzie (ciemna paleta, fotografia produktowa, własny krój wzorowany na Söhne): 12 700 zł. Wzrost ceny +55%, ilość zapytań spadła o 12% - ale każde było „cieplejsze".
Marka 2 - kosmetyki naturalne
Z półki drogeryjnej do butiku organicznego. Nowy system identyfikacji + opakowania + e-commerce. Cena flagowego serum: 89 → 159 zł. Konwersja sklepu: 1,9% → 2,4%. Marża operacyjna: +22 pkt%.
Marka 3 - kancelaria prawna
Najtrudniejszy przypadek. Branża konserwatywna, klienci bali się „za nowoczesnego" wizerunku. Rozwiązaniem była powściągliwa elegancja - typografia szeryfowa, dużo światła, fotografia czarno-biała. Stawka godzinowa wzrosła z 380 do 520 zł, retainery z 6 do 9 tys. miesięcznie.
Marka 4 - usługi cateringowe (eventy korporacyjne)
Po rebrandzie i nowej stronie weszli na rynek warszawski. Pierwszy event: 24 osoby, koszt 18 zł/os zamiast wcześniejszych 11. Klient powiedział wprost: „strona wyglądała poważnie, więc poważnie was potraktowaliśmy".
Co konkretnie zmieniam najczęściej
- typografia: rezygnacja z Inter/Open Sans na rzecz dedykowanego lub półdedykowanego kroju,
- fotografia: porzucenie stocku, sesja produktowa lub reportażowa,
- siatka: większe odstępy, więcej oddechu, mniej elementów na ekran,
- paleta: zwykle redukcja do 3 kolorów + 2 neutralnych, jeden „bohater".
Czego nie robić
Nie podnoś cen przed wdrożeniem nowej tożsamości. Klienci, którzy znają Cię „starego", potraktują to jako zdradę. Cena rośnie razem z nową stroną, nie wcześniej.